Bogaty ojciec biedny ojciec PDF

CZYTAJ ONLINE
Ebook download

pdf czytaj online lub pobierz na swoje urządzenie. Dokument został dodany przez użytkownika.



Jeśli jesteś autorem/wydawcą i uważasz, że ktoś wgrał ten dokument bez pozwolenia oraz łamie on prawa autorskie, napisz na adres [email protected] i powiadom nas o tym, a my usuniemy zakazany plik w 24h.

 

Bogaty ojciec biedny ojciec

 

Pobierz PDF


 

Bogaty ojciec biedny ojciec Ebook transkrypt - 20 pierwszych stron materiału:

 

Strona 1 BOGATY OJCIEC BIEDNY OJCIEC Robert Kiyosaki scan by: Shelter SaneFROG WERSJA: 0.1 • 0.1: po OCR, drobne poprawki, formatowanie; Jeżeli znajdziesz błąd, popraw go, zwiększ nr wersji o 0.1 i redystrybuuj. Strona 2 Bogaty ojciec Biedny ojciec Czyli czego bogaci uczą swoje dzieci na temat pieniędzy i o czym nie wiedzą biedni i średnia klasa! Robert T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter DEDYKACJA. Książka ta jest dedykowana wszystkim rodzicom, najważniejszym nauczycielom dzieci. Strona 3 PODZIĘKOWANIA: W jaki sposób powiedzieć dziękuję, gdy istnieje tak wielu ludzi, którym należy się to podziękowanie? Oczywiście książka ta jest podziękowaniem dla moich dwóch ojców, którzy odegrali przemożną rolę jako wzorcowe postacie oraz dla mojej mamy, która nauczyła mnie miłości i dobroci. Wiele osób bezpośrednio przyczyniło się do powstania tej książki. Należą do nich: moja żona Kim, która sprawia, że moje życie stanowi całość. Kim jest moim partnerem w małżeństwie, biznesie i życiu. Bez niej byłbym zgubiony. Dziękuję rodzicom Kim, Winnie i Billowi Meyerom, za wychowanie tak wspaniałej córki. Dziękuję Sharon Lechter za złożenie kawałków znajdujących się w moim komputerze i stworzenie z nich książki. Dziękuję mężowi Sharon, Mike'owi za pomoc prawną związaną z własnością intelektualną oraz ich dzieciom, Phillipowi, Shelly i Rickowi za udział i współpracę. Wyrażam również moje podziękowania takim osobom, jak: Keith Cunningham za wsparcie wiedzą finansową i inspirację; Larry i Lisa Clark za przyjaźń i zachętę; Rolf Parta za talent techniczny; Anne Nevin, Bobbi DePorter i Joe Chapon za wskazówki związane z uczeniem się; DC i John Harrison, Jannie Tay, Sandy Khoo, Richard i Veronica Tan, Peter Johnston i Suzi Dafnis, Jacąueline Seow, Nyhl Henson, Michael i Monette Hamlin, Edwin i Camilla Khoo, K.C. See i Jessica See za profesjonalne wsparcie; Kevin i Sara z InSync za świetną grafikę; John i Shari Burley, Bili i Cindy Shopoff, Van Tharp, Dianę Kennedy, C.W. Allen, Marilu Deignan, Kim Arries i Tom Weisenborn za finansową inteligencję; Sam Georges, Anthony Robbins, Enid Vien, Lawrence i Jayne Taylor–West, Alan Wright, Zig Ziglar za mentalnąjasność; J.W. Wilson, Marty Weber, Randy Craft, Don Mueller, Brad Walker, Blair i Eileen Singer, Wayne i Lynn Morgan, Mimi Brennan, Jerome Summers, dr Peter Powers, Will Hepburn, dr Enriąue Teuscher, dr Robert Marin, Betty Oyster, Julie Belden, Jamie Danforth, Cherie Clark, Rick Merica, Joia Jitahide, jeff Bassett, dr Tom Burns i Bili Galvin za to, że są prawdziwymi przyjaciółmi i za wspomaganie przedsięwzięcia. Dziękuję też Center Managers i dziesiątkom tysięcy absolwentów programu Money and You, Business School for Entrepreneurs oraz Frank Crerie, Clint Miller, Thomas Allen i Norman Long za to, że są świetnymi partnerami w biznesie. Strona 4 Spis treści Istnieje potrzeba... LEKCJE Rozdział pierwszy Rozdział drugi Rozdział trzeci Rozdział czwarty Rozdział piąty Rozdział szósty Rozdział siódmy POCZĄTKI Rozdział ósmy Rozdział dziewiąty Rozdział dziesiąty Epilog Bogaty ojciec, Biedny ojciec.......13 Lekcja 1 Bogaci nie pracują za pieniądze.....23 Lekcja 2 Dlaczego należy uczyć umiejętności finansowych?...................59 Lekcja 3 Pilnuj swojego biznesu...........91 Lekcja 4 Historia podatków i potęga spółek .. 101 Lekcja 5 Pieniądze wymyślili bogaci.......119 Lekcja 6 Pracuj, by się uczyć – nie pracuj za pieniądze................... 145 Pokonywanie przeszkód......... 163 Zaczynamy....................183 Czy wciąż chcemy wiedzieć więcej? 209 Jak zapłacić za studia dziecka w USA mając tylko 7000$........217 Strona 5 WSTĘP Istnieje potrzeba... Czy szkoła przygotowuje dzieci do życia w prawdziwym świecie? – Jeśli będziesz pilnie się uczyła i uzyskasz dobre stopnie, znajdziesz bardzo dobrze płatną pracę z dodatkowymi świadczeniami – mieli zwyczaj mawiać moi rodzice. Ich życiowym celem było zapewnienie mojej starszej siostrze i mnie wyższego wykształcenia, abyśmy miały jak największe szanse na życiowy sukces. Gdy w 1976 roku otrzymałam na Florida State University dyplom z wyróżnieniem z zakresu rachunkowości – będąc jedną z najlepszych studentek – moi rodzice osiągnęli swój cel. Było to ukoronowanie osiągnięć ich życia. Zgodnie z założeniami "mistrzowskiego planu" zostałam zatrudniona przez firmę należącą do czołowej ósemki firm rozrachunkowych i widziałam moją przyszłość jako długą karierę oraz bardzo wczesną emeryturę. Mój mąż, Michael, szedł podobną ścieżką. Oboje pochodziliśmy z ciężko pracujących rodzin posiadających skromne środki, ale reprezentujących wysoką etykę zawodową. Michael również ukończył naukę z wyróżnieniem i to na dwóch kierunkach: najpierw na studiach inżynierskich, a potem prawniczych. Zaraz po studiach został zaangażowany przez posiadającą wysoki prestiż firmę prawniczą z Waszyngtonu, która specjalizowała się w prawie patentowym; wyglądało to na świetlaną przyszłość z dobrze określoną drogą kariery i gwarantowaną bardzo wczesną emeryturą. Mimo, iż nasze kariery były pomyślne – nie doprowadziły do tego, czego oczekiwaliśmy. Oboje po kilka razy zmienialiśmy pracę i zawsze dla właściwych powodów; nie oddaliśmy jednak naszego zabezpieczenia emerytalnego komuś innemu do zarządzania w naszym imieniu. Nasze fundusze emerytalne rosną tylko dzięki naszym własnym wkładom. pracując ciężej i ciężej tylko po to, by płacić więcej podatków i pogrążyć się w długach. Nie istnieje już coś takiego, jak pewna praca; słyszałem też o restrukturyzacji przedsiębiorstw. Wiem również, że dzisiejsi absolwenci uczelni zarabiają mniej niż wtedy, gdy ty ukończyłaś studia. Popatrz na lekarzy. Nie robią już takich pieniędzy jak dawniej. Wiem, że nie mogę polegać na ubezpieczeniu społecznym lub funduszu emerytalnym pracodawcy, gdy przejdę na emeryturę. Potrzebuję nowych odpowiedzi. Miał rację. Podobnie jak ja, potrzebował nowych odpowiedzi. Rady moich rodziców były skuteczne dla ludzi urodzonych przed 1945 rokiem, ale mogą być katastrofalne dla tych z nas, którzy urodzili się w szybko zmieniającym się świecie. Nie mogę już po prostu mówić moim dzieciom: – Idź do szkoły, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy. Wiedziałam, że muszę szukać nowych sposobów kierowania edukacją moich dzieci. Jako matkę, a zarazem księgową, trapił mnie brak szkolnej edukacji związanej z finansami. Wielu dzisiejszych młodych ludzi otrzymuje karty kredytowe przed opuszczeniem szkoły średniej, nigdy jednak nie wzięli udziału w zajęciach na temat pieniędzy czy sposobów inwestowania, a zrozumienie tego jak odbywa się naliczanie procentu złożonego na ich kartach, pozostawiono im samym. Mówiąc wprost: brak podstaw Strona 6 finansowych i wiedzy o tym jak pracują pieniądze, powoduje, że młodzi nie są przygotowani na spotkanie ze światem, który na nich czeka, światem, w którym wydawanie pieniędzy jest wyniesione ponad oszczędzanie. Gdy mój najstarszy syn – będąc świeżo upieczonym studentem –pogrążył się w strasznych długach związanych z kartami kredytowymi, nie tylko pomogłam mu zlikwidować te karty, ale udałam się też na poszukiwanie programu, który mógłby mi pomóc w finansowej edukacji dzieci. Pewnego dnia minionego roku zadzwonił z pracy mój mąż. – Mam kogoś, z kim powinnaś się spotkać – powiedział. – Nazywa się Robert Kiyosaki. Jest biznesmenem oraz inwestorem i przybył, aby złożyć podanie dotyczące otrzymania patentu na grę związaną z edukacją. Myślę, że to jest to, czego szukałaś. Wraz z Michaelem stanowimy świetne małżeństwo posiadające troje wspaniałych dzieci. W czasie, gdy to piszę, dwoje z nich znajduje się na studiach, a jedno właśnie rozpoczyna naukę w szkole średniej. Wydaliśmy fortunę na zapewnienie naszym dzieciom jak najlepszej edukacji. Pewnego dnia 1996 roku jedno z moich dzieci wróciło do domu rozczarowane szkołą. Syn był znudzony i zmęczony nauką. – Dlaczego muszę spędzać czas na uczeniu się czegoś, czego nigdy w życiu nie będę stosował? – protestował. – Odpowiedziałam bez namysłu: – Dlatego – że jeśli nie uzyskasz dobrych stopni – nie dostaniesz się na studia. Bez względu na to czy dostanę się na studia, czy też nie – odpowiedział – zamierzam być bogaty. – Jeżeli nie ukończysz uczelni, to nie otrzymasz dobrej pracy –odpowiedziałam z odrobiną paniki i matczynej troski. – Jeśli nie będziesz miał dobrej pracy, jak zamierzasz stać się bogatym? Mój syn głupio się uśmiechnął i z wolna potrząsnął głową okazując lekkie znudzenie. Taką rozmowę odbywaliśmy już wcześniej wiele razy. Chłopak spuścił głowę i odwrócił wzrok. Po raz kolejny słowa matczynej mądrości nie docierały do jego uszu. Pomimo tego, że był sprytny i miał silną wolę, zawsze był grzecznym młodym człowiekiem mającym respekt. – Mamo – zaczął. Teraz była moja kolej na wysłuchanie wykładu. – Nadążaj za czasami! Rozejrzyj się wokół: najbogatsi ludzie nie stali się bogatymi dzięki swojemu wykształceniu. Spójrz na Michaela Jordana i Madonnę. Nawet Bill Gates porzucił Harvard, założył Microsoft i jest teraz najbogatszym człowiekiem w Ameryce – wciąż przed czterdziestką. Istnieje też baseballista, który zarabia 4 miliony dolarów na rok, mimo, że mówią o nim, iż nie grzeszy mądrością. Między nami zapanowała długa cisza. Dochodziło do mnie to, że dawałam mojemu synowi takie same rady, jakie dawali mi moi rodzice. Świat wokół nas zmienił się, ale rady się nie zmieniły. Otrzymanie dobrego wykształcenia i zdobywanie dobrych stopni nie zapewniają już sukcesu, jednak nikt poza naszymi dziećmi tego nie zauważył. – Mamo – kontynuował – nie chcę pracować tak ciężko jak ty i tata. Zarabiacie dużo pieniędzy i żyjemy w Strona 7 wielkim domu, w którym jest pełno "zabawek". Jeśli podążę za twoją radą, nakręcę się tak jak wy, pracując ciężej i ciężej tylko po to, by płacić więcej podatków i pogrążyć się w długach. Nie istnieje już coś takiego, jak pewna praca; słyszałem też o restrukturyzacji przedsiębiorstw. Wiem również, że dzisiejsi absolwenci uczelni zarabiają mniej niż wtedy, gdy ty ukończyłaś studia. Popatrz na lekarzy. Nie robią już takich pieniędzy jak dawniej. Wiem, że nie mogę polegać na ubezpieczeniu społecznym lub funduszu emerytalnym pracodawcy, gdy przejdę na emeryturę. Potrzebuję nowych odpowiedzi. Miał rację. Podobnie jak ja, potrzebował nowych odpowiedzi. Rady moich rodziców były skuteczne dla ludzi urodzonych przed 1945 rokiem, ale mogą być katastrofalne dla tych z nas, którzy urodzili się w szybko zmieniającym się świecie. Nie mogę już po prostu mówić moim dzieciom: – Idź do szkoły, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy. Wiedziałam, że muszę szukać nowych sposobów kierowania edukacją moich dzieci. Jako matkę, a zarazem księgową, trapił mnie brak szkolnej edukacji związanej z finansami. Wielu dzisiejszych młodych ludzi otrzymuje karty kredytowe przed opuszczeniem szkoły średniej, nigdy jednak nie wzięli udziału w zajęciach na temat pieniędzy czy sposobów inwestowania, a zrozumienie tego jak odbywa się naliczanie procentu złożonego na ich kartach, pozostawiono im samym. Mówiąc wprost: brak podstaw finansowych i wiedzy o tym jak pracują pieniądze, powoduje, że młodzi nie są przygotowani na spotkanie ze światem, który na nich czeka, światem, w którym wydawanie pieniędzy jest wyniesione ponad oszczędzanie. Gdy mój najstarszy syn – będąc świeżo upieczonym studentem – pogrążył się w strasznych długach związanych z kartami kredytowymi, nie tylko pomogłam mu zlikwidować te karty, ale udałam się też na poszukiwanie programu, który mógłby mi pomóc w finansowej edukacji dzieci. Pewnego dnia minionego roku zadzwonił z pracy mój mąż. – Mam kogoś, z kim powinnaś się spotkać – powiedział. – Nazywa się Robert Kiyosaki. Jest biznesmenem oraz inwestorem i przybył, aby złożyć podanie dotyczące otrzymania patentu na grę związaną z edukacją. Myślę, że to jest to, czego szukałaś. To było właśnie to, czego szukałam Mój mąż, Michael, był pod takim wrażeniem CASHFLOW – nowej pomocy edukacyjnej, którą Robert Kiyosaki tworzył – że zorganizował udział nas obojga w teście prototypu. Z racji tego, iż była to gra edukacyjna, spytałam moją 19–letnią córkę – świeżo upieczoną studentkę lokalnego uniwersytetu – czy zechciałaby wziąć udział w teście. Zgodziła się. W teście wzięło udział około piętnaście osób podzielonych na trzy grupy. Mike miał rację. Była to pomoc edukacyjna, której szukałam. Była ona jednak zaskakująca. Wyglądała jak wielokolorowa plansza gry monopol, z wielkim, dobrze ubranym szczurem usadowionym pośrodku. W odróżnieniu jednak od planszy monopolu posiadała dwa tory: jeden wewnątrz i jeden na zewnątrz. Celem gry było wydostanie się z wewnętrznego toru, który Robert określał "wyścigiem szczurów" i przedostanie się na zewnętrzny tor zwany "szybkim torem"; objaśnił też, że szybki tor symuluje to, jak bogaci ludzie działają w prawdziwym życiu. Strona 8 Następnie wyjaśnił nam "wyścig szczurów". – Jeśli przyjrzymy się życiu średnio edukowanej, ciężko pracującej osoby, zauważymy podobną drogę. Dziecko rodzi się i po czasie idzie do szkoły. Dumni rodzice są podnieceni, gdyż dziecko osiąga celujące wyniki i dostaje się na studia. Dziecko zdobywa dyplom, może nawet kontynuuje naukę na studiach podyplomowych. Następnie robi tak, jakby dosłownie to zaprogramowano: szuka etatu gwarantującego ciągłość zatrudnienia lub rozpoczyna karierę dającą podobne poczucie bezpieczeństwa. Dziecko znajduje tę pracę, może jako lekarz lub prawnik, albo wstępuje do wojska lub obejmuje posadę państwową. Ogólnie mówiąc, dziecko zaczyna zarabiać pieniądze, karty kredytowe zaczynają się mnożyć i rozpoczynają się zakupy, o ile nie rozpoczęły się już wcześniej. – Mając pieniądze na przetrwonienie, dziecko udaje się do miejsc, w których zabijają czas inni – podobni jemu – młodzi ludzie; spotykają się oni z innymi młodymi, umawiają się na randki, czasem pobierają się. Dwa źródła dochodu są błogosławieństwem. Młodzi czują się szczęśliwi, ich przyszłość jest świetlana i decydują się kupić dom, samochód, telewizor, zafundować sobie wakacje i mieć dzieci. Pakiet szczęścia przybywa na miejsce. Potrzeba gotówki jest olbrzymia. Szczęśliwa para decyduje, że ich kariery są życiowo ważne i zaczynają ciężej pracować, stają się lepszymi pracownikami, jeszcze bardziej oddanymi pracy. Dokształcają się celem nabycia jeszcze bardziej wyspecjalizowanych umiejętności, aby móc więcej zarabiać. Możliwe, że decydują się na dodatkową pracę. Ich dochody idą w górę, ale podobnie wzrasta przedział wymiaru podatku oraz podatek od nieruchomości związany z ich nowym wielkim domem; wzrasta też opodatkowanie na ubezpieczenie społeczne oraz wszystkie inne podatki. Otrzymują swoją wielką pensję i dziwią się, gdzie też wsiąkły te wszystkie pieniądze. Przystępują do funduszu powierniczego, a za artykuły spożywcze płacą kartami kredytowymi. Ich dzieci osiągają wiek pięciu czy sześciu lat i zaczyna wzrastać potrzeba oszczędzania na ich przyszłe studia, podobnie jak trzeba też oszczędzać na czas, gdy rodzice przestaną już pracować. – Ta szczęśliwa para – która urodziła się 35 lat temu – znalazła się teraz w pułapce "wyścigu szczurów", w której pozostanie do końca swoich pracujących dni. Pracują dla właścicieli firmy, na podatki i dla banku, któremu spłacają raty za dom i karty kredytowe. –I w takiej oto sytuacji radzą swoim dzieciom: – Ucz się pilnie, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy. Niczego nie uczą się o pieniądzach – poza tymi, którzy odnoszą korzyści z ich naiwności – ciężko pracując przez całe swoje życie. Proces powtarza się poprzez następną ciężko pracującą generację. Jest to "wyścig szczurów". Jedynym sposobem na wydostanie się z tego "wyścigu szczurów" jest wykazanie biegłości w rachunkowości i inwestowaniu, których trudność opanowania jest mitem. Jako wykształcona księgowa, która swego czasu pracowała dla jednej z największych firm rozrachunkowych, byłam zdziwiona, że Robert sprawił, iż nauka obu tych dziedzin stała się pasjonującą zabawą. Proces nauki był tak dobrze ukryty, iż podczas pilnej pracy nad wydostaniem się poza "wyścig szczurów" szybko zapomnieliśmy, że uczymy się. Wkrótce testowanie pomocy edukacyjnej przerodziło się w popołudniową zabawę z moją córką, podczas Strona 9 której rozmawiałyśmy o rzeczach, których nigdy przedtem nie poruszałyśmy. Udział w grze, która wymagała zestawienia dochodu i zestawienia bilansu, był łatwy dla księgowej. Dzięki temu miałam czas, aby pomóc mojej córce i innym graczom przy naszym stole w przyswojeniu sobie koncepcji, których nie rozumieli. Byłam pierwszą i jedyną osobą spośród całej grupy, która tego samego dnia wydostała się z "wyścigu szczurów". Znalazłam się na zewnątrz w ciągu 50 minut, mimo, że gra trwała prawie trzy godziny. Przy naszym stole był bankier, właściciel biznesu i programista komputerowy. Tym, co naprawdę zwróciło moją uwagę było to, jak mało ci ludzie wiedzieli o rachunkowości i inwestowaniu – tematach tak istotnych w ich życiu. Zastanawiałam się, jak w prawdziwym życiu zarządzają swoimi sprawami finansowymi. Mogłam zaakceptować to, że moja 19–letnia córka może czegoś nie zrozumieć, ale przecież oni byli dorośli i mieli co najmniej dwa razy tyle lat co ona. Przez następne dwie godziny – po tym jak wydostałam się z "wyścigu szczurów" – obserwowałam moją córkę i edukowane osoby; dorośli rzucali kostkę i przemieszczali swoje znaczniki. Mimo, że byłam zadowolona z tego, iż wszyscy tak dużo uczyli się, byłam poruszona tym, jak niewiele ci dorośli wiedzieli o podstawach prostej rachunkowości i inwestowania. Mieli trudności ze zrozumieniem związku pomiędzy zestawieniem dochodu i zestawieniem bilansu. W miarę jak kupowali i sprzedawali aktywa, trudnością dla nich było zapamiętanie tego, że każda transakcja może mieć wpływ na miesięczny przepływ ich pieniędzy. Myślałam o tym, ile milionów ludzi szarpie się z finansami w rzeczywistym świecie tylko dlatego, że nigdy nie nauczono ich tych zagadnień. Całe szczęście, że dobrze się bawią i są zajęci wygraniem – pomyślałam sobie. Po zakończeniu rywalizacji Robert dał nam piętnaście minut na dyskusję i krytykę prowadzoną w grupach na temat CASHFLOW. Właściciel biznesu siedzący przy moim stole był niezadowolony. Nie polubił gry. – Nie muszę tego wiedzieć – powiedział do wszystkich na głos. – Po to zatrudniam księgowych, bankierów i prawników, aby powiedzieli mi o tym wszystkim. Na to Robert odpowiedział: – Czy zauważył pan kiedyś, że istnieje wielu księgowych, którzy nie są bogaci? A także bankierów, prawników, maklerów giełdowych i pośredników handlu nieruchomościami? Wiedzą oni wiele i w większości są to mądrzy ludzie, jednakże większość z nich nie jest bogata. Ponieważ nasze szkoły nie uczą ludzi tego, co wiedzą bogaci – zasięgamy porady tych ludzi. Pewnego dnia jedzie pan autostradą, utyka w korku próbując dostać się do pracy. Patrząc na prawo widzi pan swojego księgowego, który ugrzązł w tym samym korku. Patrzy pan na lewo i widzi swojego bankiera. To powinno dać panu coś do myślenia. Programista komputerowy również nie był zachwycony grą: – Mogę kupić oprogramowanie, które mnie tego nauczy. Bankier natomiast był poruszony. – Uczyłem się tego w szkole – tej części związanej z rachunkowością – ale nigdy nie wiedziałem, jak zastosować to w prawdziwym życiu. Teraz wiem. Muszę wydostać się z "wyścigu szczurów". Wypowiedzią, która mnie jednak najbardziej poruszyła, był komentarz mojej córki. – Ucząc się, dobrze się Strona 10 bawiłam – powiedziała. – Wiele nauczyłam się o tym, jak naprawdę pieniądze pracują i jak je inwestować. Następnie dodała: – Teraz wiem, że w wyborze zawodu mogę się kierować tym, co chcę wykonywać, a nie gwarancją utrzymania etatu i pakietem przypisanych do niego świadczeń lub tym, jak będę opłacana. Jeśli nauczę się tego, czego uczy ta gra, mam wolną rękę w robieniu i studiowaniu tego, czego pragnę z całego serca, zamiast studiować coś innego tylko dlatego, że firmy poszukują ludzi o określonych umiejętnościach zawodowych. Jeżeli nauczę się tego, nie będę musiała martwić się utrzymaniem posady czy bezpieczeństwem socjalnym w taki sposób, w jaki martwi się już większość moich kolegów z roku. Nie mogłam pozostać i porozmawiać z Robertem po zakończeniu gry, ale postanowiliśmy spotkać się później na dalszą dyskusję nad jego projektem. Wiedziałam, że chce użyć gry, aby pomóc innym w stworzeniu finansowego zabezpieczenia i chciałam więcej usłyszeć o tych planach. W następnym tygodniu mąż mój zorganizował wraz ze mną obiadowe spotkanie z Robertem i jego żoną. Mimo, iż po raz pierwszy przebywaliśmy ze sobą na stopie towarzyskiej, czuliśmy się tak, jakbyśmy znali się od lat. Odkryliśmy, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Poruszyliśmy całą gamę tematów od sportu i zawodów do restauracji i zagadnień socjoekonomicznych. Rozmawialiśmy o zmieniającym się świecie. Wiele czasu spędziliśmy dyskutując o tym, że większość Amerykanów zaoszczędziło na okres emerytalny niewiele lub nic, podobnie jak będące u progu bankructwa stanowe wydziały ubezpieczeń społecznych i zasiłków. Czy od moich dzieci będzie się wymagało płacenia na emerytury dla 75 milionów osób stanowiących wyż demograficzny? Dziwiliśmy się czy ludzie zdają sobie sprawę z tego, jak ryzykowne jest poleganie na programie zaopatrzenia emerytalnego. Podstawowy niepokój Roberta dotyczył rosnącej luki pomiędzy tymi, co mają i tymi, co nie mają – w Ameryce i na świecie. Będąc samoukiem oraz biznesmenem własnego chowu, który podróżował dookoła świata składając swój biznes w całość, Robert był w stanie przejść w stan spoczynku w wieku 47 lat. Powodem, dla którego powrócił do aktywności, jest ten sam niepokój, który ogarnia mnie w stosunku do moich dzieci. Wie on, że świat się zmienił, ale nie zmieniła się wraz z nim edukacja. Zgodnie z opinią Roberta, dzieci spędzają całe lata w przestarzałym systemie edukacyjnym, ucząc się rzeczy, których nigdy nie zastosują w życiu i przygotowując się do świata, który już nie istnieje. – Najbardziej niebezpieczną radą, jaką dzisiaj można dać dziecku jest: – Idź do szkoły, osiągaj dobre wyniki, szukaj dobrej i pewnej pracy. Jest to przestarzała rada i jest to niebezpieczna rada. Jeżeli moglibyście zobaczyć to, co dzieje się w Azji, Europie i Ameryce Południowej, bylibyście tak samo zaniepokojeni, jak ja. Jest to zła rada – wierzy on – dlatego, że jeśli chcemy, aby nasze dziecko miało zapewnioną finansową przyszłość, nie może się ono stosować do zbioru "starych reguł". To jest zbyt ryzykowne. Spytałam go, co rozumie przez – "stare reguły". – Ludzie podobni do mnie działają wg innego zbioru reguł, aniżeli ten, który ty stosujesz. Co się dzieje, gdy Strona 11 korporacja ogłasza konsolidację firm? – Ludzie są zwalniani. Rodziny są poszkodowane. Wzrasta bezrobocie. – Tak, ale co się dzieje z firmą, szczególnie z firmą obecną na giełdzie papierów wartościowych?. – Gdy taka restrukturyzacja jest ogłoszona, cena akcji zazwyczaj idzie w górę. Rynek lubi obniżanie przez firmę kosztów pracy – czy to przez automatyzację, czy przez konsolidację siły roboczej. – Zgadza się. A gdy ceny akcji zwyżkują, ludzie tacy jak ja, akcjonariusze, stają się bogatsi. To jest to, co rozumiem przez określenie "inny zbiór reguł". Pracownicy przegrywają; właściciele i inwestorzy wygrywają. Robert objaśniał nie tylko różnicę pomiędzy pracownikiem i pracodawcą, ale także różnicę pomiędzy kontrolowaniem własnego a oddawaniem kontroli nad nim komuś innemu. – Jednak dla większości ludzi trudne jest zrozumienie tego, dlaczego się tak dzieje – powiedziałam. – Po prostu myślą, że to nie jest w porządku. – Dlatego jest głupotą powiedzieć dziecku: "Zdobądź dobre wykształcenie" – powiedział. – Niemądrze jest zakładać, że edukacja, której dostarcza system szkolny przygotuje nasze dzieci do świata, z którym spotkają się po ukończeniu szkoły. Każde dziecko potrzebuje więcej edukacji. Różnej edukacji. Dzieci muszą też znać reguły. Inny zbiór reguł. – Istnieją reguły związane z pieniędzmi, według których działają bogaci – powiedział. – 95 procent ludzi uczy się tych reguł w domu i szkole. Dlatego dzisiaj powiedzenie: "Ucz się pilnie i szukaj pracy" jest ryzykowne. Dzisiejsze dziecko potrzebuje bardziej wyszukanej edukacji, a obecny system nie zapewnia tego. Nie dbam o to, ile komputerów umieszczą w klasie lub ile pieniędzy wyda szkoła. Jak system edukacyjny może uczyć zagadnienia, którego sam nie zna? Jak więc rodzic uczy swoje dzieci tego, czego nie uczy szkoła? Jak uczymy dzieci rachunkowości? Czy nie znudzą się one? A jak uczymy inwestowania – gdy jako rodzice – sami niechętnie podejmujemy ryzyko? Zamiast uczyć moje dzieci robienia tego w bezpieczny sposób, zdecydowałam się uczyć je robienia tego w mądry sposób. – W jaki więc sposób uczyłbyś dziecko tego, co jest związane z pieniędzmi oraz tego wszystkiego o czym rozmawialiśmy? – spytałam Roberta. – Jak możemy ułatwić to rodzicom, szczególnie gdy sami tego nie rozumieją? – Napisałem książkę na ten temat. – Gdzie ona jest? – W moim komputerze. Znajduje się tam od lat w postaci przypadkowych kawałków. Od czasu do czasu dodaję coś do niej, ale nigdy nie złożyłem jej w całość. Zacząłem pisać ją po tym, jak moja inna książka stała się bestsellerem, ale nigdy nie skończyłem tej nowej. Ta jest w kawałkach. Rzeczywiście znajdowała się w kawałkach. Po przeczytaniu rozrzuconych rozdziałów doszłam do wniosku, że książka jest wartościowa i powinna być udostępniona, szczególnie w obecnie zmieniających się czasach. Strona 12 Uzgodniliśmy z Robertem współautorstwo jego książki. Spytałam, ile jego zdaniem finansowej informacji potrzebuje dziecko. Odpowiedział, że to zależy od dziecka. Będąc w młodym wieku wiedział, że chce być bogaty i miał szczęście posiadać kogoś w rodzaju ojca, który był bogaty i zechciał mu przewodzić. Edukacja jest podstawą sukcesu – powiedział Robert. Podobnie, jak szkolne umiejętności są życiowo ważne, tak samo i finansowe umiejętności oraz sztuka komunikowania się są istotne. Książka opisuje historie dwóch ojców – bogatego i biednego, którzy wpłynęli na umiejętności, jakie Robert rozwinął w ciągu swego życia. Kontrast pomiędzy dwoma ojcami dostarcza ważnej perspektywy. Książka otrzymała moje wsparcie i została zredagowana oraz złożona przeze mnie. Jeśli jesteś Czytelniku księgowym, odłóż na bok swoją akademicką wiedzę książkową i otwórz swój umysł na teorie prezentowane przez Roberta. Pomimo tego, że wiele z nich konfrontuje się z ogólnie akceptowanymi podstawami rachunkowości, dostarczają one wartościowego wglądu w to, jak prawdziwi inwestorzy analizują swoje inwestycyjne decyzje. Gdy jako rodzice radzimy naszym dzieciom: – Idź do szkoły, osiągaj dobre wyniki i szukaj dobrej pracy – często robimy to z powodu kulturowego nawyku. Tak się zawsze robiło. Gdy spotkałam Roberta, początkowo jego pomysły przestraszyły mnie. Będąc wychowywany przez dwóch ojców, był uczony zdobywać dwa różne cele. Jego edukowany ojciec doradzał mu pracować dla korporacji. Bogaty ojciec doradzał mu mieć korporację. Obie życiowe drogi wymagały edukacji, ale przedmiot studiów był całkowicie inny. Edukowany ojciec Roberta zachęcił go, aby był mądrą osobą. Bogaty ojciec zachęcał go do nauczenia się tego, jak zatrudniać mądrych ludzi. Posiadanie dwóch ojców wywoływało wiele problemów. Biologiczny ojciec Roberta był wyższym urzędnikiem edukacji stanu Hawaje. Do czasu, gdy Robert ukończył 16 lat, groźba: "Jeśli nie osiągniesz dobrych wyników, nie otrzymasz dobrej pracy" – miała na niego bardzo mały wpływ. Wiedział już, że jego drogą kariery było posiadanie korporacji, a nie pracowanie dla nich. Tak naprawdę, gdyby nie mądry i wytrwały doradca w szkole średniej, Robert nie poszedłby na studia. Przyznaje się do tego. Za wszelką cenę chciał rozpocząć tworzenie swoich aktywów, ale ostatecznie zgodził się, że ze studiów również odniesie korzyść. Dla większości dzisiejszych rodziców idee zawarte w tej książce wybiegają prawdopodobnie zbytnio do przodu. Część rodziców ma już dostateczne trudności z utrzymaniem dzieci w szkole. W świetle jednak zmieniających się czasów – jako rodzice – powinniśmy być otwarci na nowe i śmiałe idee. Zachęcanie dzieci, aby były pracownikami, jest doradzaniem własnym dzieciom, aby w ciągu swojego życia płaciły coraz większe podatki z równoczesną obietnicą na małą lub żadną emeryturę. Prawdą jest także to, że podatki są największym kosztem, który ponosi człowiek. Tak naprawdę większość rodzin pracuje od stycznia do połowy maja na płacone przez siebie podatki. Istnieje zapotrzebowanie na nowe pomysły i książka ta właśnie ich dostarcza. Robert mówi, że bogaci uczą swoje dzieci w inny sposób. Uczą swoje dzieci w domu przy stole obiadowym. Pomysły tu zawarte mogą nie być tymi, które wybrałeś Czytelniku do dyskusji ze swoimi dziećmi, ale dzięki Ci za przyjrzenie się im. Radzę Ci też nie ustawać w poszukiwaniach. Strona 13 W mojej opinii –jako mamy i księgowej –koncepcja, obejmująca jedynie zdobycie dobrych wyników w szkole i znalezienia dobrej pracy, jest starym pomysłem. Musimy doradzać naszym dzieciom w bardziej wyszukany sposób. Potrzebujemy nowych pomysłów i innej edukacji. Być może mówienie naszym dzieciom, aby starały się być dobrymi pracownikami i równocześnie usiłowały mieć własną firmę inwestycyjną, nie jest najgorszym pomysłem. Jako matka mam nadzieję, że książka ta pomoże innym rodzicom. Robert ma nadzieję uświadomić nam, że każdy może osiągnąć powodzenie, jeśli taki będzie jego czy jej wybór. Czy jesteś dzisiaj ogrodnikiem, czy dozorcą, czy nawet bezrobotnym – posiadasz możliwości edukowania siebie i uczenia tych, którzy zadbaliby o siebie od strony finansów. Pamiętaj, że finansowa inteligencja jest procesem mentalnym, poprzez który rozwiązujemy swoje finansowe problemy. Dzisiaj stoimy w obliczu globalnych i technologicznych zmian, które są tak wielkie, a nawet większe niż te, w obliczu których trzeba było stanąć w przeszłości. Nikt nie posiada kryształowej kuli, ale jedna rzecz jest pewna: przed nami stoją zmiany, których wielkość wykracza poza naszą współczesność. Któż wie, co przyniesie przyszłość? Cokolwiek jednak się stanie, mamy dwa podstawowe wybory: działać asekurancko lub działać mądrze – przygotowując się, edukując, budząc nasze własne finansowe zdolności oraz naszych dzieci. – Sharon Lechter Strona 14 ROZDZIAŁ PIERWSZY Bogaty ojciec, biedny ojciec wg opowieści Roberta Kiyosaki Miałem dwóch ojców – biednego i bogatego. Jeden był bardzo edukowany i inteligentny; posiadał doktorat, a czteroletnie studia ukończył w czasie krótszym niż dwa lata. Następnie kontynuował dalsze studia na Stanford University, University of Chicago i Northwestern University – mając za każdym razem pełne stypendium. Drugi ojciec nigdy nie ukończył ósmej klasy. Obaj mężczyźni odnieśli sukces w trakcie swojej kariery, ciężko pracując przez całe życie. Obaj mieli świetne dochody, ale jeden z nich miał kłopoty finansowe przez całe swoje życie. Ten drugi stał się jednym z najbogatszych ludzi na Hawajach. Jeden umarł pozostawiając rodzinie dziesiątki milionów dolarów, dary dobroczynne i kościół. Drugi – długi do spłacenia. Obaj mężczyźni byli silni, posiadali charyzmę i umieli wpływać na innych. Obaj dawali mi rady, ale nie doradzali tych samych rzeczy. Obaj silnie wierzyli w edukację, ale nie zalecali tej samej dziedziny wiedzy. Gdybym miał tylko jednego ojca, musiałbym zaakceptować lub odrzucić jego rady. Mając dwóch ojców służących radami, posiadałem wybór kontrastujących ze sobą punktów widzenia: jeden bogatego człowieka i jeden biednego człowieka. Zamiast zwykłego odrzucania jednego lub drugiego poglądu zauważyłem, że dokonując porównań, więcej myślę, a następnie wybieram wg swojego uznania. Problemem w tamtym czasie było to, że bogaty mężczyzna nie był jeszcze bogatym, a biedny nie był jeszcze biednym. Obaj dopiero rozpoczynali swoje kariery i obaj borykali się z problemami finansowymi i rodzinami. Mieli jednak bardzo różny punkt widzenia, jeżeli chodzi o pieniądze. Jeden z ojców zwykł mawiać: – Miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła. Drugi zaś: – Brak pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła. – Posiadanie dwóch ojców o silnej osobowości – którzy wywierali na mnie wpływ – nie było łatwe dla młodego człowieka. Chciałem być dobrym i posłusznym synem, ale obaj ojcowie nie mówili tych samych rzeczy. Kontrast ich punktu widzenia – szczególnie, gdy chodziło o pieniądze – był tak jaskrawy, że dorastałem zaciekawiony i zaintrygowany. Często myślałem o tym, co każdy z nich mówił. Wiele mojego czasu spędzałem zastanawiając się i zadając sobie pytania typu: – Dlaczego on tak mówi? – stawiając następnie to samo pytanie w stosunku do stwierdzeń drugiego ojca. O wiele łatwiej byłoby powiedzieć po prostu: – Tak, on ma rację. Zgadzam się z tym. Albo zwyczajnie odrzucić ten punkt widzenia mówiąc: – On sam nie wie, o czym mówi. Zamiast tego – mając dwóch ojców, których kochałem Strona 15 – byłem zmuszony do myślenia i wybierania sposobu myślenia, który był dla mnie stosowny. Proces dokonywania wyboru okazał się na przestrzeni czasu bardziej dla mnie wartościowy, aniżeli zwykłe akceptowanie lub odrzucanie pojedynczego punktu widzenia. Jednym z powodów tego, że bogaci stają się bogatsi, biedni stają się biedniejsi, a klasa średnia szarpie się w długach, jest to, że o pieniądzach uczy się w domu, a nie w szkole. Większość z nas uczy się o pieniądzach od swoich rodziców. Co więc biedny rodzic może powiedzieć swojemu dziecku na temat pieniędzy? Po prostu mówi tak: – Chodź do szkoły i ucz się pilnie. Dziecko może ukończyć szkołę z celującymi wynikami, ale z marnym przygotowaniem finansowym i marnym nastawieniem mentalnym. Taką wiedzę dziecko nabyło, gdy było młode. W szkołach nie uczy się o pieniądzach. Szkoły skupiają się na szkolnych i zawodowych umiejętnościach, ale nie na finansowych. To tłumaczy, dlaczego bankierzy, lekarze, księgowi, którzy osiągnęli świetne wyniki w szkole, mogą borykać się z finansami przez całe swoje życie. Przyczyna naszego oszałamiającego długu narodowego w dużej części związana jest z naszymi politykami i urzędnikami rządowymi, którzy podejmują decyzje finansowe, mając bardzo małe przygotowanie na polu finansów lub nie posiadają go wcale. Często spoglądam na rok 2000 i dalej, zastanawiając się, co się stanie, gdy będziemy mieli miliony ludzi potrzebujących finansowego i medycznego wsparcia. Co się stanie, gdy ubezpieczeniu społecznemu i wydziałom wypłacającym zasiłki skończą się pieniądze? Jak przetrwa naród, jeśli uczenie dzieci o pieniądzach wciąż będzie pozostawione rodzicom – z których większość będzie lub jest już w biedzie? To, że miałem dwóch wpływowych ojców, spowodowało, iż uczyłem się od nich obu. Musiałem przemyśleć radę każdego ojca i robiąc to, uzyskałem wartościowy pogląd na siłę myśli i jej wpływ na życie jednostki. Jeden z ojców miał zwyczaj mówić: – Nie stać mnie na to. Drugi ojciec zabronił używania tych słów. Nalegał, abym mówił: – Jak mogę to osiągnąć? Jedno jest stwierdzeniem, a drugie pytaniem. Jedno załatwia nas odmownie, a drugie zmusza do myślenia. Ojciec, który wkrótce miał się stać bogatym, wyjaśnił, że przez odruchowe wypowiadanie słów: – Nie stać mnie na to – mózg nasz przestaje pracować. Stawiając pytanie: – Jak mogę to osiągnąć? – zaprzęgamy nasz mózg do pracy. W ćwiczeniu swojego umysłu – najpotężniejszego komputera na świecie – był fanatykiem. Mawiał: – Mój mózg staje się silniejszy każdego dnia, ponieważ go ćwiczę. Im staje się silniejszy, tym więcej pieniędzy mogę zrobić. Wierzył w to, że odruchowe mówienie: – Nie stać mnie na to – było oznaką mentalnego lenistwa. Mimo tego, że obaj ojcowie ciężko pracowali, zauważyłem, iż jeden z nich ma zwyczaj usypiania swojego mózgu, gdy pojawiają się sprawy związane z pieniędzmi, a drugi ma zwyczaj ćwiczenia swojego mózgu. Osiągnięty po dłuższym czasie efekt był taki, że jeden ojciec wzmacniał się finansowo, a drugi słabł. Można to przyrównać do różnicy pomiędzy osobą, która regularnie chodzi ćwiczyć na siłownię a osobą, która siedzi na kanapie oglądając telewizję. Właściwe ćwiczenia fizyczne zwiększają nasze szanse na zdrowie, a właściwe ćwiczenia mentalne zwiększają nasze szanse na majątek. Lenistwo pomniejsza jedno i drugie: Strona 16 zdrowie i majątek. Moi dwaj ojcowie mieli przeciwne postawy myślowe. Jeden uważał, że bogaci powinni płacić większe podatki, by zadbać o tych mniej zasobnych. Drugi zwykł mawiać: – Podatki karzą tych, którzy produkują i nagradzają tych, którzy nie produkują. Jeden ojciec zalecał: – Ucz się pilnie, abyś mógł znaleźć dobrą firmę, dla której będziesz pracował. Drugi: – Ucz się pilnie, abyś mógł znaleźć dobrą firmę, którą będziesz mógł kupić. Jeden ojciec mówił: – Powodem, dla którego nie jestem bogaty, jest to, że mam dzieci. Drugi zaś: – Powodem, dla którego muszę być bogaty jest to, że mam dzieci. Jeden zachęcał do rozmowy o pieniądzach i biznesie przy stole obiadowym. Drugi zabronił poruszania tematu pieniędzy przy posiłku. Jeden powiedział: – Gdy chodzi o pieniądze, działaj ostrożnie i nie podejmuj ryzyka. Drugi: – Naucz się kontrolować ryzyko. Jeden wierzył: – Nasz dom jest naszą największą inwestycją i stanowi nasze największe aktywa. Drugi: – Mój dom jest obciążeniem i jeśli twój dom jest twoją największą inwestycją – jesteś w kłopocie. Obaj ojcowie płacili swoje rachunki na czas, ale jeden płacił je na początku, a drugi na końcu terminu. Jeden ojciec wierzył w firmę w której pracował i rząd – które dbają o nas i nasze potrzeby. Zawsze miał na uwadze podwyżki, programy zaopatrzenia emerytalnego, ulgi medyczne, zasiłki chorobowe, urlopy i inne dodatki. Był on pod wrażeniem swoich dwóch wujków, którzy służyli w wojsku i zapracowali sobie na emeryturę oraz pakiet uprawnień na resztę życia, które otrzymali po dwudziestu latach zawodowej służby. Uwielbiał on pomysł ulg związanych z leczeniem i kupowanie w specjalnych sklepach – przywileje, w które wojsko wyposażało swoich emerytów. Uwielbiał również system gwarantujący pracę pracownikom naukowym uczelni. Pomysł zapewnienia pracy na całe życie i przywileje pracownicze wydawały się czasem ważniejsze, niż sama praca. Często miał zwyczaj powtarzać: – Ciężko pracowałem dla rządu i jestem uprawniony do posiadania tych przywilejów. Drugi ojciec wierzył w całkowite poleganie na sobie, gdy chodzi o finanse. Wypowiadał się przeciwko mentalności gloryfikującej uprawnienia i podkreślał jak duży ma to wpływ na tworzenie ludzi słabych i potrzebujących finansowego wsparcia.' Był on bardzo stanowczy, gdy szło o kompetencje finansowe. Jeden ojciec szarpał się, by zaoszczędzić parę dolarów. Drugi zaś po prostu inwestował. Jeden ojciec nauczył mnie, jak pisać robiący wrażenie życiorys, abym mógł znaleźć dobrą pracę. Drugi nauczył mnie, jak pisać dobre plany biznesowe i finansowe, abym mógł tworzyć miejsca pracy. Bycie produktem dwóch mających silną osobowość ojców, dostarczyło mi luksusu obserwowania efektów tego, jak różne myśli mają wpływ na czyjeś życie. Zauważyłem, że ludzie naprawdę kształtują swoje życie poprzez swoje myśli. Mój biedny ojciec zawsze mówił: – Nigdy nie będę bogaty. Ta przepowiednia urzeczywistniła się. Bogaty Strona 17 ojciec zawsze odwoływał się do siebie jako bogatego. Miał zwyczaj mówić: – Jestem bogatym człowiekiem, a bogaci ludzie tego nie robią. Nawet wtedy, gdy był na dnie z powodu dużego finansowego niepowodzenia, kontynuował swoją postawę bycia bogatym. Zasłaniał się powiedzeniem: – Istnieje różnica pomiędzy bytem biednego a bytem podłamanego finansowo. Załamanie finansowe jest okresowe, a bieda jest wieczna. Mój biedny ojciec miał zwyczaj mawiać: – Nie interesują mnie pieniądze – lub: – Pieniądze nie mają znaczenia. Bogaty ojciec zawsze mówił: – Pieniądze – to potęga. Tak więc, siła naszych myśli może nigdy nie być zmierzona czy doceniona, ale dla mnie – jako młodego chłopca – stało się jasne, że trzeba być świadomym swoich myśli i tego, jak je wyrażam. Zauważyłem, że mój biedny ojciec był biedny nie z powodu sumy pieniędzy, jaką zarabiał (była ona znacząca), ale z powodu jego myśli i działania. Jako młody chłopiec – mający dwóch ojców – stałem się szczególnie świadomy tego, że należy być ostrożnym w wyborze myśli, które postanowiłem uznać za swoje. Kogo powinienem słuchać – bogatego ojca czy mojego biednego ojca? Mimo tego, że obaj mężczyźni mieli ogromny respekt dla edukacji i uczenia się, nie zgadzali się w tym, co jest ważne do przyswojenia sobie. Jeden z nich chciał, abym się pilnie uczył, zdobył dyplom uczelni i znalazł dobrą pracę, by pracować za pieniądze. Chciał, żebym studiował i został inżynierem, lub księgowym, lub prawnikiem albo" zdobył dyplom z administracji biznesu. Drugi ojciec zachęcał mnie, abym studiował, by stać się bogatym; by zrozumieć, jak pracują pieniądze i nauczyć się, aby one pracowały dla mnie. – Nie pracuję dla pieniędzy! – były to słowa, które mógł w kółko powtarzać. – Pieniądze pracują dla mnie. W wieku dziewięciu lat zdecydowałem się słuchać bogatego ojca i uczyć się od niego o pieniądzach. Dokonując takiego wyboru postanowiłem nie słuchać mojego biednego ojca, pomimo tego, że to on miał wszystkie dyplomy uczelni. Lekcja Roberta Frosta Robert Frost jest moim ulubionym poetą. Chociaż uwielbiam wiele jego wierszy, moim ulubionym jest Droga. Lekcje tu zawarte stosuję niemal każdego dnia. Droga Dwie drogi rozchodziły się w żółtym lesie. Żal, że nie mogłem przebyć obu – Samotny wędrowiec, którego w świat niesie. Wpatrywałem się w pierwszą, stojąc u jej progu, Jak skręca w oddali i w poszyciu znika. Wybrałem tę drugą, gdyż chęć nieodparta, Słuszność decyzji motywowała, Jakby chciała być przeze mnie przetarta, Choć od pierwszej się nie odróżniała, A obie były wytyczone. Tamtego ranka wyglądały na podobne. Nie było śladów żadnego człowieka. Na pierwszą powrócę – rzuciłem na Strona 18 odchodne Wiedząc, jak droga potrafi być daleka. Wątpiłem jednak, czy powinienem powrócić. Nieraz mnie to wspomnienie poniesie, Gdy będę rozważał drogę obraną. Dwie drogi rozchodziły się w lesie, A ja? Ja obrałem tę mniej uczęszczaną. I to właśnie wszystko odmieniło. Robert Frost (1916 r.) I to właśnie wszystko odmieniło. W ciągu minionych lat często zastanawiałem się nad wierszem Roberta Frosta. Decyzja niereagowania na rady i nastawienie do pieniędzy mojego bardzo edukowanego ojca była bolesna, ale była to decyzja, która ukształtowała resztę mojego życia. Gdy już raz postanowiłem, kogo mam słuchać, rozpoczęła się moja edukacja związana z pieniędzmi. Bogaty ojciec uczył mnie przez okres trzydziestoletni, aż do czasu, gdy osiągnąłem wiek 39 lat. Zaprzestał tego, gdy zdał sobie sprawę, iż wiedziałem i w pełni rozumiałem to, co próbował wbić mi do mojej często opornej głowy. Pieniądze są jednym z przejawów siły. Tym jednak, co zawiera więcej siły, jest finansowa edukacja. Pieniądze przychodzą i odchodzą, ale jeśli posiadamy wiedzę o tym, jak pracują pieniądze, mamy nad nimi władzę i możemy zacząć budować bogactwo. Przyczyna, dla której samo pozytywne myślenie nie działa, jest taka, że większość ludzi poszło do szkoły i nigdy nie nauczyło się tego, jak pracują pieniądze, więc resztę życia spędzili pracując dla pieniędzy. Ponieważ miałem tylko dziewięć lat, gdy zacząłem lekcje, których udzielał mi bogaty ojciec, były one proste. A kiedy wszystko było powiedziane i dokonane w mojej edukacji, doszedłem do wniosku, że istniało tylko sześć głównych lekcji powtarzanych przez 30 lat. Książka ta opowiada o tych sześciu lekcjach, prowadzonych tak prosto, jak tylko to możliwe – podobnie jak bogaty ojciec ułożył te lekcje dla mnie. Zadaniem tych lekcji nie jest dostarczenie odpowiedzi; mają one być drogowskazami. Drogowskazami, które będą wspomagać Ciebie i Twoje dzieci Czytelniku w staniu się bogatszym – bez względu na to, co dzieje się w świecie narastających zmian i niepewności. Strona 19 Lekcja 1 Bogaci nie pracują za pieniądze Lekcja 2 Dlaczego należy uczyć umiejętności finansowych? Lekcja 3 Pilnuj swojego biznesu Lekcja 4 Historia podatków i potęga spółek Lekcja 5 Pieniądze wymyślili bogaci Lekcja 6 Pracuj, by się uczyć – nie pracuj za pieniądze Strona 20 ROZDZIAŁ DRUGI Lekcja pierwsza: Bogaci nie pracują za pieniądze – Tato, czy możesz mi powiedzieć, jak stać się bogatym? Ojciec odłożył wieczorną gazetę. – Dlaczego chcesz być bogaty, synu? – Dlatego, że dzisiaj mama Kuby zajechała nowym samochodem marki cadillac. Na weekend Kuba wyjeżdża do swojego domku nad oceanem. Zabiera ze sobą swoich trzech przyjaciół. Michał i ja nie zostaliśmy jednak zaproszeni, ponieważ jesteśmy "biednymi dziećmi". – Tak powiedział? – spytał z niedowierzaniem mój ojciec. – Tak, tak powiedział – odpowiedziałem urażony. Ojciec pokiwał głową w ciszy, przesunął mostek okularów w górę nosa i powrócił do czytania gazety. Stałem czekając na odpowiedź. Był rok 1956. Miałem dziewięć lat. Przez jakieś zrządzenie losu poszedłem do tej samej publicznej szkoły, do której posyłali swoje dzieci bogaci ludzie. Miasto – w którym mieszkaliśmy – było głównie związane z plantacją trzciny cukrowej. Zarządzający plantacją i inni wpływowi ludzie – tacy jak: lekarze, biznesmeni i bankierzy – posyłali swoje dzieci do tej szkoły, do klas od pierwszej do szóstej. Po szóstej klasie ich dzieci były zazwyczaj wysyłane do prywatnych szkół. Ponieważ moja rodzina mieszkała po tej samej stronie ulicy, ja również poszedłem do tej szkoły. Gdybym mieszkał po przeciwnej stronie, byłbym posłany do innej, w której znajdowały się dzieci podobne do mnie. Po szóstej klasie musiałbym iść do szkoły przejściowej lub średniej, ponieważ nie istniała szkoła prywatna dla "biednych dzieci". W końcu ojciec odłożył gazetę. Zaczął z wolna, jakby coś przemyślał. – No tak, synu. Jeżeli chcesz być bogaty, musisz nauczyć się robić pieniądze. – Jak to zrobić, żeby robić pieniądze? – Hm, używaj swojej głowy, synu – powiedział uśmiechając się – co tak naprawdę oznaczało: "To wszystko, co zamierzam ci powiedzieć" lub: "Nie znam odpowiedzi, więc nie wprowadzaj mnie w zakłopotanie

 

To tylko tagi:
pdf online
free download
pdf do pobrania
ebook za darmo
pobierz za darmo

 

DOSTĘP 24/H

POBIERAJ EBOOKI O DOWOLNEJ PORZE
 

ZA DARMO

BEZ PŁATNOŚCI/ANKIET
 

UPLOAD

Dodaj własny dokument i pozwól pobierać go innym